czwartek, 23 października 2014

180°

Dawno mnie tu nie było. Jest to chyba spowodowane tym, że po prostu nie miałem potrzeby dzielenia się z nikim moimi spostrzeżeniami, przeżyciami i ciągle kształtującym się światopoglądem. Nie wiem czy powrót tej potrzeby to "coś" dobrego. Czasem w internecie zbyt bardzo się otwieram. Nie każdemu to pasuje i sprawia, że nie jestem anonimowy, przez co każda przypadkowa osoba może nabyć wiele informacji na mój temat. Jednak wiem, że większa cześć będących tu osób nie jest przypadkowa i czyta to wszystko z zainteresowaniem - dlatego wracam. 


Tytuł dzisiejszego postu to 180°. Nie bez powodu. Odnosi się do tego, że mój świat od września odwrócił się zupełnie do góry nogami. Jest to głównie spowodowane nową szkołą, nowym otoczeniem, nowymi ludźmi. W ogóle inaczej wyobrażałem sobie mój początek w liceum. Szczerze mówiąc to tragicznie. Myślałem, że ludzie odbiorą mnie dużo gorzej. Jednak wszystko jest okey, a przynajmniej nie dotyka mnie to bezpośrednio. Liczę się z różnymi komentarzami na mój temat, niekoniecznie miłymi, ale póki co ani jedna osoba nie miała odwagi mi powiedzieć czegokolwiek prosto w oczy. Dawno już uznałem, że nie warto się przejmować takimi ludźmi. Trochę mi ich szkoda. Zastanawiam się jak to jest nie mieć swojego życia, tylko "żyć" czyimś. Ale to już zupełnie inny temat. Wszystko ostatnimi czasami zmusza mnie do tego abym dorósł. Nie chcę dorastać, wiem jak bardzo ludzie się wtedy zmieniają. Bałem się tego od dłuższego czasu, aż w końcu mnie to dopadło. Nie twierdzę, że jestem dziecinny (no dobra... czasami jestem), ale nie wyobrażam sobie siebie ciągle poważnego. Dzieje się tak głównie przez napływ obowiązków, do których zaliczam także szkołę, ale też przez towarzystwo, ich rozumowanie, sposób rozmawiania i zachowanie. Zawsze jestem sobą, ale czasem trzeba się podporządkować... Często mówię za dużo i nieprzemyślenie. Dużo na tym tracę. Warto pracować nad sobą, ale ta praca również zbliża mnie do dorosłości. Chyba muszę w końcu temu ulec i wziąć się za siebie. Nie mam wyjścia, to trochę ciężkie, ale w życiu każdego człowieka w końcu przychodzi taki moment. Czy się chcę czy nie, po prostu sam się zjawia. Do tego pojawiła się pewna osoba, która do tych zmian dokłada kolejne 90°. Jest dla mnie bardzo ważna. Ma na mnie dobry wpływ. Dobrze działa na kształtowanie mojej osobowości, na moje samopoczucie, poczucie szczęścia itd. Dobrze, po prostu mieć kogoś dla kogo jest się wszystkim. Fajnie jest się czasem postarać, a najlepszą nagrodą jest uśmiech tej osoby. Brakowało mi tego. Myślałem, że dalej będę jeździł po kraju, korzystał z życia, poznawał ludzi, różne środowiska, a tu w najmniej oczekiwanym momencie pojawia się ktoś taki, kto wnosi do mojego życia bardzo wiele. 


To takie dwie główne zmiany, które znacząco na mnie wpłynęły. Muszę bardziej zacząć się do wszystkiego przykładać. Poważniej traktować swojego obowiązki, panować nad słowami, myśleć, a potem mówić. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej. Miłego wieczoru :).










czwartek, 27 marca 2014

List do Boga

Cześć. Kiedyś na języku polskim dostaliśmy za zadanie, napisanie listu do Boga. Możliwe, że pewna część czytelników nie wierzy, ale mam do niego duży sentyment i chciałbym się nim z Wami podzielić. Zapraszam do lektury :).


Panie Boże!

Na wstępie mojego listu chciałbym Ci powiedzieć, że nigdy nie prowadziłem z Tobą rozmowy w taki sposób i nie wiem, jak mi to wyjdzie.

Nazywam się Krystian, pochodzę z niewielkiej miejscowości, w której ludzie lubią się interesować życiem innych. Na pozór wyglądam na szczęśliwego chłopca, którego problemy mało obchodzą. Uważam, że tak się uodporniłem na to całe otaczające mnie zło, że umiem poradzić sobie praktycznie ze wszystkim. Ludzie potrafią być tak nieobliczalni i fałszywi, że ciężko mnie czymkolwiek zaskoczyć.

Mam artystyczną duszę. Potrafię we wszystkim dostrzec coś pięknego i wartego uwagi. Ogólnie ludzie myślą, że artyści żyją z dnia na dzień, są inni i kompletnie niczym się nie przejmują. Jednak taka osobowość ma w sobie bardzo znaczącą cechę,  którą jest wrażliwość. Jest to zarazem zaleta i wada. Twierdzę, że w moim przypadku to akurat wada dająca mi wiele powodów do smutku. Jestem osobą towarzyską i wśród ludzi czuję się bardzo dobrze, jednak gdy wracam do domu, gdy jestem już sam, gdy jest ze mną tylko cisza i moje wewnętrzne refleksje, nie jest mi dobrze. Nie miałem do tej pory łatwo. Mam dopiero 15 lat, a dosyć dużo przeszedłem. Nie jestem na Ciebie zły, wiem, że masz nad tym kontrolę. Chociaż kompletnie Ciebie nie rozumiem, wiem że chcesz dobrze. Wierzę, że to mnie dużo nauczy i że w kolejnych etapach mojego życia będę miał łatwiej. Nie ukrywam, ze mam dużo problemów, ciężko mi się dogadać z rodzicami, kocham kogoś,  a ten ktoś nawet o tym nie wie, czuję się niepotrzebny. Ale przez to wszystko, co było, jestem silny i jakoś sobie radzę.

Dziękuję Ci, że nade mną czuwasz i się mną opiekujesz. Myślę, że teraz wiesz o mnie trochę więcej. Proszę Cię tylko, żebyś dał mi siłę, bo wszystko, co robisz, na pewno jest słuszne.


                                                                                                                       Krystian                          






niedziela, 2 marca 2014

Przeznaczenie.

Według Słownika języka polskiego PWN:

       przeznaczenie

  •        1. «praktyczny cel, do którego coś jest przeznaczone, zakwalifikowane, któremu dana rzecz służy»
           2. «powołanie, posłannictwo»
           3. «nieunikniona przyszłość, nieuchronna konieczność nadejścia, stania się czegoś»


W naszym życiu tak wiele rzeczy przytrafia się przypadkowo. Nie wiadomo jak i skąd. Ciągle nas coś zaskakuje. Są to drobnostki jak i poważniejsze sprawy. Ale czy ktoś to zaplanował? Czy jest ktoś, kto jest w stanie przewidzieć przyszłość? Jest to ciężki temat, ponieważ każdy z nas myśli inaczej. Mówi się, że Bóg jest wszechwidzący. Może On to "wszystko" już zaplanował? Jednak tutaj pojawia się pewien problem. Wyróżniamy osoby wierzące, ateistów, agnostyków, itd. Każda z tych "grup" będzie myślała inaczej. Wierzący oczywiście są przekonani, że za tym wszystkim, co nasz czeka stoi Bóg. Myślę, że ateiści twierdzą, że ludzie sami sobie to wszystko robią i są kowalami swojego losu. Agnostycy są chyba troszeczkę zagubieni. Oni prawdopodobnie uważają, że wszystko robione jest przez nas, ale ktoś nad tym czuwa. Ja osobiście wierzę w Boga, ale uważam, że On daje nam wolną rękę. Myślę, że jest w stanie pomagać, czuwać nad kimś itp. Jednak to my sami decydujemy o wielu rzeczach. Nie mówię, że o wszystkich, bo często też na pewne rzeczy nie mamy wpływu. I tutaj przyszła mi do głowy bardzo ważna myśl - właśnie w tych sprawach, niezależnych od nas i innych ludzi zapisane jest przeznaczenie. Nie przewidzimy wypadku, choroby, spotkania kogoś itd.  Właśnie te wszystkie "przypadki" są przeznaczeniem. Życie nas ciągle zaskakuje - własnie to sprawia, że jest ciekawe. Powinniśmy łapać każdy dzień, najlepiej wykorzystywać to, co właśnie podsuwa nam los. Po co narzekać, że nic się nie dzieje, że fajnie byłoby poznać kogoś ciekawego, na to, że ktoś jest sam? Lepiej żeby nie działo się nic, niż gdyby miało dziać się coś złego.


Ludzie składając życzenia, życzą sobie często szczęścia w życiu, a właśnie te szczęście ukryte jest w przeznaczeniu. Nie ma co się nad sobą użalać. Z czasem na każdego przyjdzie pora. Jestem tego pewny. Dlatego ja również życzę Wam tego szczęścia i aby w waszym przeznaczeniu były zapisane jak najlepsze rzeczy. W komentarzach możecie pisać czym dla Was jest przeznaczenie, a również czekam na kolejny tematy. Pozdrawiam :).






( Bluza: H&M L.O.G.G., spodnie: ZARA BLACK TAG, buty: VANS classic PRO, kurtka: CALVIN KLEIN)