wtorek, 24 lutego 2015

CHICAGO #1


Ten wyjazd planowałem od dawna. Jednak nie jestem pełnoletni, nie zarabiam, a większość rzeczy jest niezależna ode mnie. W dużym stopniu to spowodowało, ze konkretna data podroży nie była mi znana. Jestem jednak bardzo wdzięczny i szczęśliwy, że mogłem tam  być. Jest to dla mnie na pewno początek "czegoś nowego", a także jedno z ciekawszych doświadczeń w moim życiu. Poznawanie innego kontynentu, innej kultury, ludzi z inną mentalnością to naprawdę coś wspaniałego.

Wielu z Was zadaje mi pytania typu "Co ja tam robiłem? Gdzie byłem? ? Jak tam jest? Jacy są tam ludzie? i tak dalej..." Podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami i odpowiem na wybrane pytania.

Spędziłem 23 dni będąc w okolicach Chicago jak i w samym Downtown. W tym Święta Bożego Narodzenia i Sylwestra. Wiadomo, że musiałem być wyjątkowo grzeczny, króluje tam liczba 21. Jest to wiek, w którym Amerykanin osiąga pełnoletność. Upoważnia go to do spożywania alkoholu, wstępu do klubów itd. Może i późno, jednak mając 16 lat odbiera już swoje prawko ;)

Mile spędzony czas zasługuję głównie mojej chrzestnej Ani i chrzestnemu Travisowi. Zapewnili mi mieszkanie w luksusowych warunkach i wiele ciekawych atrakcji. Jestem wdzięczny również mojej babci, która w bardzo dużym stopniu umożliwiła mi ten przyjazd. Mam tam liczną rodzinę i po prostu cieszę się, że miałem do kogo jechać.

Pierwszą rzeczą, która mnie zdziwiła, jest to, że praktycznie każdy jest do Ciebie pozytywnie nastawiony. Gdzie nie pójdziesz od razu usłyszysz "Hi! How are you?". Najśmieszniejsze jest to, że jeśli powiesz, że jest naprawdę źle, to spojrzą się na Ciebie jak na idiotę. Nikt nie oczekuje jakiejkolwiek negatywnej odpowiedzi na te pytanie. Może i ma to swoje zalety, chociaż mi to zajeżdża lekką fałszywością. Wyobrażacie sobie wchodząc do sklepu w Polsce usłyszeć od Pani ekspedientki, którą widzisz pierwszy raz na oczy pytanie typu "Co u Ciebie?" Troszeczkę komiczne.

Moim zdaniem większość Amerykanów nie należy do zbyt inteligentnych ludzi. Są troszeczkę głupkowaci, nie dbają zbytnio o siebie, ale mimo to potrafią się cieszyć tym, co mają i dążą do poprawy swojego dobrobytu. Fajną cechą jest to, że po prostu nie zazdroszczą. Jeżeli sąsiad kupił sobie nowy samochód, Amerykanin nie stwierdzi, że pewnie za kradzione pieniądze lub na kredyt. Pomyśli sobie, że ktoś musiał się nieźle postarać, żeby było go na to stać, zastanowi się i zrobi coś, by też mógł sobie pozwolić na taki wydatek. Można pochwalić ich moralność, przestępczość wśród "białych"  jest znikoma. Na ulicy bardzo rzadkim widokiem jest ktoś palący papierosa. Niby drobnostka, ale to też o czymś świadczy.

W niektórych miejscach można poczuć się jak w Meksyku, bardzo wielu emigrantów pochodzi właśnie z tego kraju. Dosyć często można spotkać kogoś z Polski. Sporo jest również Azjatów. Na ogół czarnoskórych nie ma zbyt wielu - chyba, że trafimy do jakiejś typowej dzielnicy. Może i zabrzmi to dosyć rasistowsko, ale dopóki tu nie przyleciałem, kompletnie mi nie przeszkadzali i ich tolerowałem. Jednak widząc to, jak się tam zachowują, moje zdanie się znacznie zmieniło. Zrozumiałem dlaczego Amerykanie tak za nimi nie przepadają. Nie mówię o wszystkich, bo Afroamerykanie z wyższych sfer to inna bajka, kompletnie inny poziom intelektualny. Nie chcę się rozpisywać na ten temat, bo to już moja osobista postawa.

To chyba wszystko, co miałem dzisiaj do powiedzenia. Zachęcam do obejrzenia kilku zdjęć i zadawania pytań w komentarzach.













8 komentarzy:

  1. Darling, I like your blog and this post very much! I like your style of writing and your photos! Everything is so beautiful!
    I’ll be happy to see you in my blog!)

    Diana Cloudlet
    http://www.dianacloudlet.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post i fotki.
    http://nessi-blog-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałaś nominowana do LBA! Więcej informacji tutaj -> http://dominikawilczek.blogspot.com/2015/05/lba-liebster-blog-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy post ! Super zdjęcia :)
    Zapraszam igakl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy post !! Jestem pod wrazeniem twoich zdjec. U mnie rownie jest o Ameryce zapraszam http://martyna-lifeandtravel.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  6. Skąd ja to znam? Zanim pojechałam do Anglii, też byłam za tolerancją dla czarnych, a od kiedy mieszkam na Wyspach, to, może to zabrzmieć zbyt mocno, ale jestem za tym, żeby wróciły czasy niewolnictwa.

    OdpowiedzUsuń
  7. ooo bardzo zazdroszczę wyjazdu do Chicago!Marzy mi się kiedyś lot do USA:)

    oleksandra-official.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Super post i fajnie wykonane zdj ☺
    luafashionworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń